Reverse engineeringLudzie mają wrodzoną skłonności do naśladowania oraz kopiowania. Ta cecha jest szczególnie widoczna w obszarze działalności gospodarczej z którą immanentnie związane jest ryzyko kopiowania rozwiązań czy produktów, przynoszących sukces innemu przedsiębiorcy. Co jednak z interesem przedsiębiorcy, którego rozwiązanie jest kopiowane? Naśladownictwo  nie jest z gruntu rzeczy zjawiskiem nagannym, ponieważ postęp jest między innymi możliwy dzięki przejmowaniu skutecznych rozwiązań od innych podmiotów. Całkowity zakaz naśladownictwa powodowałby powstanie monopolu na wykorzystanie określonego rozwiązania technologicznego, który dodatkowo nie byłby ograniczony w czasie. Obecnie wyłączność gwarantuje tylko ochrona wynikająca z takich praw bezwzględnych jak patent, czy wzór przemysłowy. Co do zasady taka ochrona jest ograniczona w czasie i brak podstaw, aby przedłużać ją w czasie na innej podstawie. Ponadto taka ochrona nie może dotyczyć każdego rozwiązania (produktu).

Czy Reverse engineering to nieuczciwa konkurencja?

Na gruncie polskiego prawa nie każdy rodzaj naśladownictwa jest zakazany. Granice w tym zakresie wyznacza ustawa z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (Dz. U. 1993 nr 47 poz. 211). Za zakazany czyn nieuczciwej konkurencji uznawane jest naśladowanie gotowego produktu poprzez kopiowanie jego zewnętrznej postaci, jeżeli może to wprowadzić w błąd co do tożsamości producenta lub produktu. W orzecznictwie sądowym podkreśla się, że sankcją objęte jest naśladownictwo w wąskim zakresie, to jest takie powielanie, w zetknięciu z którym przeciętny odbiorca nie jest w stanie odróżnić kopii od pierwowzoru. Ten rodzaj naśladownictwa określa się jako „niewolniczy”. Podkreślenia wymaga, że zakaz naśladownictwa nie służy podtrzymaniu wyłączności przedsiębiorcy, który wprowadził do obrotu dany produkt, ale temu aby konkurenci nie wykorzystywali renomy przynależnej danemu przedsiębiorcy. Inaczej sytuacja wygląda w przypadku kopiowania cech funkcjonalnych produktu. Powstaje pytanie, co w przypadku gdy informacja o właściwościach funkcjonalnych produktu zostanie uzyskana w drodze odtwórczej analizy? Działania tego rodzaju są określane jako „reverse engineering”. Polegają one zasadniczo na demontażu produktu i testowaniu zasad jego działa, a prowadzone są zazwyczaj w celu uzyskania ulepszonej wersji produktu lub zastosowania testowanych rozwiązań w inny niż dotychczas sposób. Rozwiązania obejmujące właściwości funkcjonalne produktu będą, co do zasady stanowiły tajemnicę przedsiębiorstwa producenta, a ich uzyskanie bardzo często będzie wiązało się z podjęciem nadzwyczajnych środków (np. złamaniem zabezpieczeń). Czy uzyskanie w ten sposób informacji można uznać za legalne działanie? Problematyka kształtuje się niejednolicie na gruncie różnych porządków prawnych. Tytułem przykładu reverse engineering jest dopuszczalne w prawie amerykańskim, podczas gdy w prawie niemieckim nie jest zasadniczo dozwolone. W prawie polskim przyjmuje się, że bez względu na rodzaj i ilość zabezpieczeń –  reverse engineering – jest legalną metodą pozyskania tajemnicy przedsiębiorstwa. Jedynie ustawowy zakaz obchodzenia konkretnego rodzaju zabezpieczeń może uzasadniać uznanie działań z zakresu reverse engineering za nielegalne. Należy przy tym podkreślić, że przeprowadzenie skutecznych działań na tym polu będzie wiązało się z wymiernymi konsekwencjami dla przedsiębiorcy, którego produkt (rozwiązanie) jest odtwarzane. W takim wypadku należy uznać, że ustanie stan poufności informacji, a w konsekwencji utraci ona status tajemnicy przedsiębiorstwa.

Umowa licencyjna z użytkownikiem i klauzula „czarnej skrzynki”

Co jednak w przypadku, gdy dany produkt jest wprowadzany do obrotu na podstawie umowy licencyjnej z użytkownikiem? W takich umowach bardzo często zawarta jest tzw. klauzula czarnej skrzynki, która zakazuje stosowania działania typu reverse engineering. Podkreślić jednak należy, iż ograniczenia wprowadzone umową licencyjną wiążą jedynie użytkownika i nie są tym samym skuteczne w stosunku do wszystkich uczestników obrotu gospodarczego. Jest to o tyle istotne bowiem dla uznania reverse engineering na gruncie polskich przepisów za legalne nie jest niezbędne, aby osoba dokonująca tego typu czynności sama nabyła produkt i zawarła umowę licencyjną. Wystarczające jest samo wprowadzenie produktu do obrotu przez osobę uprawnioną. Jednakże, nawet sytuacja licencjobiorcy, w przypadku gdy do umowy z licencyjnej wprowadzono zakaz dotyczący reverse engineering, nie kształtuje się jednoznacznie, jeżeli chodzi o uprawnienia licencjobiorcy do reverse engineering (dekompilacji) programów komputerowych. Polskie prawo, w ślad za regulacjami europejskimi, wprowadza  pewne ograniczenia, co do zakresu umownego zakazu dokonywania dekompilacji programów komputerowych.

Dekompilacja programów komputerowych

Ograniczenie w prawie do dekompilacji programów komputerowych nie może mieć charakteru absolutnego. W ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych zagwarantowano minimalne uprawnienia licencjobiorcy. Dozwolone jest obserwowanie, badanie lub testowanie funkcjonowania programu komputerowego w celu ustalenia koncepcji i zasad, na których opiera się każdy z elementów tego programu. Ponadto, dopuszczalne jest dokonanie dekompilacji kodu (jego zmiany lub zwielokrotnienia), jeżeli jest to niezbędne do uzyskania informacji koniecznych do osiągnięcia współdziałania z innym programem komputerowym. Tego rodzaju dekompilacja kodu może jednak mieć miejsce wyłącznie, gdy informacje takie nie były łatwo dostępne dla licencjobiorcy oraz obejmować jedynie fragmentu programu niezbędny do uzyskania kompatybilności. Należy przy tym pamiętać, że z przepisów bezpośrednio wynika zakaz zastosowania tak zdekompilowanego kodu do innych celów niż uzyskanie kompatybilności, w szczególności do stworzenia programów o podobnej treści, a następnie jego komercyjnego wykorzystania. Podsumowując reverse engineering zasadniczo jest dozwoloną metodą odtwarzania właściwości funkcjonalnych urządzenia a ochrona wynikająca z ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji bardzo często może okazać się niewystarczająca dla zabezpieczenia interesów przedsiębiorcy producenta.  Wydaje się więc, że w przypadku innowacyjnych rozwiązań warto rozważyć sięgnięcie po czasową, zapewniającą jednak dużo szerszą ochronę, prawa z patentu czy innych stosownych praw bezwzględnych. Patrząc na kwestie reverse engineering z drugiej strony barykady, należy zasygnalizować możliwe komplikacje prawne przy dekompilacji programów komputerowych. Przedsięwzięcie szczególnych środków ostrożności w przypadku dokonywania tego rodzaju dekompilacji może okazać się w pełni uzasadnione z uwagi na liczne ograniczenia w tym zakresie.